11-15.09.2025 – Finlandia – trudne wyzwanie

11.09.2025 Godzina 8.30 odpalamy z Teresą (trenerką) srebrnego forDZIKA i wyruszamy na fińską przygodę. Pierwszy planowany przystanek nie jest strasznie daleko, bo tylko Łódź. Tam zabieramy kolejnych towarzyszy podróży – Krzysia i Pana Andrzeja. Już we czwórkę obieramy kierunek Ryga i Port Hotel. „Troszkę” daleko ale damy radę. W końcu kto jak nie Teresa? Nasz dalekodystansowy driver. Cała droga

w deszczu. Szaro buro i ponuro. Gdy zapada ciemna noc docieramy na nocleg. Przytulny hotel w stylu morskim (można pomyśleć, że jako zapowiedź kolejnego dnia) poza centrum Rygi wita nas ciszą i spokojem. Po całym dniu w aucie zapadamy w spokojny sen. 12.09.2025 Wstajemy o świcie, by wyruszyć w dalszą drogę. Kierunek Tallin i mój ulubiony rejs promem dla którego warto jechać taki kawał drogi. Mamy szczęście i udaje nam się dotrzeć na prawie odpływający prom. Gdy tylko wjechaliśmy na niego zamknęły się już wrota dla innych pojazdów. Rejs – miłe dwie godziny relaksu połączone ze spacerowaniem po promie i pierwszym shoppingiem mija szybko i ruszamy na ostatni etap -podroż do Turku. Na miejsce docieramy ok. 18. Reszta ekipy oczekuje na nas już na miejscu. Wszyscy zmęczeni, niewyspani, ale najważniejsze że bezpieczni jesteśmy na miejscu. 13.09.2025 Sobota wita nas ładną pogodą. W nagrodę za długą i męczącą podróż w tym dniu nie musimy się nigdzie spieszyć. Pierwszy start dopiero 12.36. Mamy czas na odpoczynek i rozmowy przed zawodami. Na spokojnie szykujemy się do startu w TempO. Będzie krótko i szybko, bo w końcu każda sekunda jest na wagę złota. Jednak do samego złota pozostało daleko. Trudny, a zarazem piękny fiński las nie dał mi się niestety pokonać. .Zawody podstawa, ale jeśli można przeznaczyć trochę czasu na spokojną wędrówkę po mieście to jest miło i tak też było. Pobyt poza hotelem zakończyliśmy spacerem oraz obiadokolacją. 14.09.2025 Drugi dzień zawodów rozpoczął się o wiele wcześniej niż poprzedni. Powody były dwa. Po pierwsze start był o 2 godziny wcześniej niż w sobotę, a po drugie przyszedł czas wymeldowania z hotelu, gdyż zaraz po zawodach ruszaliśmy w drogę powrotną. Miejsce startu to samo co dzień wcześniej, jednak nie krótko i szybko. Tym razem długo i na spokojnie. 36 punktów plus dwie czasówki trochę trwają i po ok 4 godzinach rozpoczynamy podróż powrotną do Polski. Chyba jesteśmy spod szczęśliwej gwiazdy, bo na najbliższy prom w Helsinkach zaś wjeżdżamy jako ostatni. Wiemy, że dzięki temu uda się dojechać do wyznaczonego na ten dzień celu. I tak też się dzieje. 15.09.2025 Ostatni dzień tej wyprawy. Ostatnie 12-13 godzin w aucie. Dajemy radę, bo w końcu kto jak nie my. Pogoda zmienna, ale nasze nastroje dobre. Coraz bliżej Polski, coraz bliżej domu. Wracamy zmęczeni jednak bogatsi o nowe doświadczenia. Tym razem koniec podróży i kolejne zadania – wciąż się szkolić, dalej ćwiczyć i iść przed siebie mimo trudów i niepowodzeń. Marzena