37 stopni, słońce praży, każdy szuka cienia. Tak rozpoczyna się historia naszego spotkania z drużyną Tur Borówki w gościnnych progach domu Ani i Tomka. Jak długo można jednak tak wysiedzieć? Rozpełzamy się po ogrodzie. Przez jakiś czas spotkanie zdominowały pistolety na wodę. Każdy został „ochrzczony” i nikt nie miał tego za złe w tym upale. Męska część zaczęła grać w nogę. Dziewczęta próbowały sił w siatkówkę po



