Czy można jeździć na wakacje, przez kilka kolejnych lat, w to samo miejsce i nie znudzić się nim? Można. My mamy takie miejsce – to Sebastianeum Silesiacum w Kamieniu Śląskim. Jeździmy tam w czasie ferii zimowych ale myślimy o nim przez cały rok. W tym roku byliśmy w Sebastianeum już po raz siódmy. Każdy pobyt jest trochę inny bo zmieniają się warunki i ludzie ale jedno pozostaje niezmienne – cudowna
atmosfera, serdeczność i życzliwość z jaką się tam spotykamy.
Tegoroczny pobyt stał pod znakiem rehabilitacji ciała i duszy. Dzięki księdzu Wojciechowi Bartoszkowi, Krajowemu Duszpasterzowi Apostolstwa Chorych, mieliśmy bowiem możliwość uczestniczyć, w przygotowanych przez niego dla nas rekolekcjach. Rytm dnia wyznaczały nam więc wspólna modlitwa, Msza św., zabiegi, spotkania, wspólne posiłki i zabawy. Wśród zabiegów największym powodzeniem cieszyły się jak zwykle kąpiele aromatyczne oraz okłady sienne. Korzystaliśmy jednak z wszelkich dobrodziejstw jakie oferuje rehabilitacja w Sebastianeum, łącznie z najnowszą formą terapii jaką odkryliśmy w ofercie sanatorium czyli zajęciami tanecznymi. Taniec to coś co lubimy, więc podczas spotkania z p. Wiesiem akordeonistą, nie mogliśmy usiedzieć na miejscu i ruszyliśmy w tany, porywając przy okazji za sobą sporą część kuracjuszy. Zabawa była przednia. To był kolejny, cudowny czas jaki mogliśmy spędzić w Kamieniu Śląskim. Dziękujemy wszystkim, dzięki którym było to możliwe.